O Mnie

Wspieram dziecko i rodzica w nauce — tak, żeby było więcej spokoju, sensu i realnych postępów.

Jestem Iza. Jestem żoną i mamą czwórki dzieci (Michał 18, Mateusz 16, Maja 14, Martynka 7). Od lat sprawdzamy w praktyce różne modele edukacji — w tym edukację domową. I powiem Ci coś, co dla mnie jest bardzo ważne: nie trzeba być specjalistą od wszystkiego, żeby przygotować się do sprawdzianu czy egzaminu. Często wystarczy chęć, zaangażowanie, sensowny plan i coś, co choć odrobinę zaciekawi dziecko.

Pracuję zarówno z rodzinami w edukacji domowej, jak i z dziećmi w szkole — bo w obu przypadkach chodzi o to samo: zrozumienie, plan i spokój w domu.

Pracuję w duchu dialogu, szacunku i empatii (bliskie mi jest NVC). Patrzę szerzej: trudności w nauce często nie zaczynają się w zeszycie, tylko w stresie, relacji, przekonaniach o edukacji, przeciążeniu albo braku poczucia wpływu. Dlatego łączę tłumaczenie materiału z szukaniem przyczyn i rozwiązań, które wspierają cały dom — dziecko i rodzica.

Kwalifikacje i doświadczenie

  • Uprawnienia pedagogiczne do nauczania chemii (szkoła podstawowa i liceum)
  • Doświadczenie rodzica w edukacji domowej i alternatywach edukacyjnych — od decyzji o wyjściu z systemu, przez szukanie rozwiązań, aż po codzienność „od kuchni"
  • Wspieranie dzieci i rodziców w budowaniu planu nauki, rutyn i sposobu przygotowania do sprawdzianów / egzaminów
  • Podejście systemowe: praca z dzieckiem i rodzicem, z uważnością na emocje, przekonania i warunki w domu

Dlaczego warto ze mną pracować?

Plan i małe kroki (które da się utrzymać)

Pomagam ułożyć realny plan: co jest potrzebne na sprawdzian/egzamin, od czego zacząć i jak robić postęp bez zajeżdżania dziecka. Małe, systematyczne kroki potrafią zrobić ogromną różnicę.

Nie musisz być specjalistą, żeby zdać

Nie uczę „magii". Uczę sposobu dochodzenia do wiedzy: jak rozumieć polecenia, jak robić notatki, jak ćwiczyć zadania i jak sprawdzać, czy to już „siedzi". To działa w chemii i w innych przedmiotach.

Podejście systemowe: dziecko + rodzic + dom

Czasem problem nie leży w materiale, tylko w stresie, napięciu w domu, przeciążeniu albo przekonaniu „ja się do tego nie nadaję". Wtedy szukamy źródła i robimy zmianę, która daje więcej lekkości i poczucia wpływu — dla całej rodziny.

Moja droga

Nasza droga zaczęła się wtedy, gdy najstarsze dziecko było w pierwszej klasie szkoły podstawowej. To był moment, w którym wzięliśmy odpowiedzialność za edukację w swoje ręce i postanowiliśmy odejść od tradycyjnego systemu — spróbować czegoś bardziej dopasowanego do naszej rodziny i poszukać miejsca, w którym będziemy mieli większy wpływ na to, co się dzieje i jak się dzieje.

Jestem mamą czwórki dzieci: Michał (18), Mateusz (16), Maja (14) i Martynka (7). Od tamtej decyzji każdy nasz rok wyglądał inaczej. Próbowaliśmy różnych rozwiązań i miejsc — takich bardziej klasycznych i takich bardziej alternatywnych. Nie są mi obce szkoły demokratyczne i różne podejścia do uczenia się. To była droga „bycia razem": dużo towarzyszenia, rozmów, sprawdzania, co działa, a co nie. Poznałam po drodze wiele dzieci i wielu dorosłych — i z każdym kolejnym doświadczeniem coraz bardziej widziałam, jak bardzo edukacja jest sprawą całego domu, nie tylko zeszytu.

To nie była prosta ścieżka. To było szukanie, błądzenie, niepewność, czasem bezradność i samotność — ale też ogrom odkryć: o dzieciach, o edukacji i przede wszystkim o nas. Dziś wiem, że mamy możliwości i mamy moc, tylko droga bywa niestandardowa i nie zawsze wiadomo, co spotkamy po drodze — zwłaszcza o sobie.

Właśnie dlatego wspieram innych: bo znam to „od środka". I wiem, że da się przygotować do sprawdzianu czy egzaminu, nawet jeśli w domu nie ma „specjalisty od danego przedmiotu" — jeśli jest gotowość do pracy, plan i życzliwe towarzyszenie dziecku.

Chcę wspierać i pomagać, dzielić się tym, czego nauczyło mnie życie i nasza droga, bo czuję, że to doświadczenie jest cenne. Nie dlatego, że mam gotowe odpowiedzi na wszystko — tylko dlatego, że wiem, jak wygląda szukanie, próbowanie, wątpliwości i momenty, w których naprawdę brakuje siły.

Nadal jestem w tej drodze. Na co dzień wspieram i towarzyszę swoim dzieciom — tym młodszym i tym starszym — i uczę się razem z nimi. Zawsze staram się najlepiej, jak potrafię. I właśnie z tego miejsca chcę być też wsparciem dla innych rodzin: spokojnie, bez presji, krok po kroku.

Obecnie wspieram moje dzieciaki w edukacji domowej na poziomie 1 i 3 LO — więc naprawdę wiem, jak wygląda ta codzienność. Edukacja domowa nauczyła mnie, jak przygotowywać do egzaminów krok po kroku: rozbić materiał, ułożyć rytm, pilnować wymagań szkoły i jednocześnie nie zgubić dziecka po drodze. To doświadczenie przenoszę też na dzieci ze szkoły — bo metoda i atmosfera mają znaczenie niezależnie od systemu.

Chemia — uczciwie i konkretnie

Nie jestem chodzącą encyklopedią i nie udaję, że wszystko wiem. Za to potrafię szybko uporządkować materiał pod wymagania szkoły i sprawdzianu/egzaminu, przygotować plan oraz przeprowadzić ucznia przez zadania tak, żeby naprawdę rozumiał, co robi.

I jest w tym ważna prawda: sama też się uczę. Czasem przygotowuję temat od zera — robię notatki, porządkuję wymagania i dopiero wtedy tłumaczę. Pokazuję tym samym dziecku (i rodzicowi), że nauka to proces — nie trzeba wiedzieć wszystkiego w małym palcu, żeby iść do przodu i zdać.

Jeśli potrzebuję — daję sobie czas na przygotowanie. I tego samego uczę: małymi, systematycznymi krokami można dojść bardzo daleko. To wymaga pracy także po stronie dziecka i rodzica — bo sama nic za Was nie zrobię — ale mogę poprowadzić, uporządkować i pomóc znaleźć sposób, który działa.

Moje podejście do pracy

Sens i zaciekawienie

Szukamy tego, co w temacie może dziecko choć trochę zainteresować — bo ciekawość daje paliwo. Bez tego nauka zamienia się w przepychanie.

Metoda zamiast „wiedzy w małym palcu"

Nie muszę wiedzieć wszystkiego od razu. Jeśli mamy cel (sprawdzian/egzamin), porządkujemy materiał, robię notatki, układam tok nauki i krok po kroku dochodzimy do wyniku. Tego samego uczę dziecko.

Spokojny system: warunki, emocje, relacja

Gdy „nie idzie", nie dociskamy śruby. Sprawdzamy, co nie działa i dlaczego: zmęczenie, stres, chaos, przekonania, brak poczucia wpływu. Robimy zmianę, która przywraca ruch we właściwym kierunku.

Co jest dla mnie naprawdę ważne

Dziecku uczy się łatwiej, kiedy obok jest dorosły, który wspiera i trzyma spokojną obecność — nawet wtedy, gdy w środku jest zmęczenie i bezradność. I jeśli tu jesteś, to znaczy, że Ci zależy. Że szukasz, pukasz, sprawdzasz, czy jest jakaś droga. Czasem nie śpisz w nocy, czasem masz poczucie, że już nie masz siły ani pomysłu — a mimo to nadal chcesz dobrze i robisz najlepiej, jak potrafisz.

W mojej pracy rodzic jest ważny nie dlatego, że ma „wiedzieć wszystko", tylko dlatego, że jest oparciem. Pomagam tak, żebyś nie była/był w tym sama/sam: porządkujemy materiał, robimy plan małych kroków i szukamy sposobu, który działa w Waszym domu.

Atmosfera miejsca, w którym dziecko się uczy, ma ogromny wpływ na cały dom. Kiedy jest więcej jasności i spokoju, jest mniej walki i napięcia — a więcej współpracy, dialogu i poczucia wpływu.

Nie chodzi o to, żeby być najlepszym ze wszystkiego — tylko żeby poprawić jakość bycia w szkole i w domu.

Zacznijmy spokojnie

Jeśli chcesz, zacznijmy od krótkiej rozmowy. Opowiesz mi, co się dzieje — a ja zaproponuję pierwszy krok: na sprawdzian „na teraz" i/lub plan, który pomoże.